wtorek, 18 sierpnia 2026

Podziemia, Lochy, Jaskinie

Różnica pomiędzy podziemiami, lochami i jaskiniami nie jest może szczególnie istotna dla Graczy, ale moim zdaniem jest bardzo istotna dla Mistrza Gry. Dla zrozumienia realiów, ale przede wszystkim dla sposobu projektowania oraz opisywania podziemi. 

Bo "podziemia" to ogólna nazwa tego, co jest pod ziemią. Przeważnie mamy tu jednak na myśli rozleglejszą niż zwykła piwnica sieć korytarzy. To oczywiście mogą być piwnice, tunele, nawet ścieki a także naturalnie uformowane przestrzenie, czy też kopalnie, a nawet połączenie powyższych. Nic nie stoi na przeszkodzie, by wejść do jaskini, dotrzeć nią do starej kopalni, a wykutymi tunelami dotrzeć do sieci kanałów ściekowych pod miastem, a następnie znaleźć zamaskowane drzwi do jednej z piwnic i wydostać się przez piwniczkę z winem pobliskiej karczmy. Rzecz w tym, że każda z tych części powinna być opisana, a wcześniej zaprojektowana nieco inaczej.

W mojej opinii projektując podziemia powinniśmy znać pierwotne przeznaczenie pomieszczeń, któe wrysowujemy w mapę. Jaskinie to twory naturalne, więc tutaj przeznaczenie nadajemy tylko pomieszczeniom, które są, lub w przeszłości były zamieszkane. Jeśli mamy do czynienia z piwnicami, to istotne jest, czy były to magazyny, cele więzienne, pokoje spotkań, miejsca magicznych obrzędów ze stołami ofiarnymi czy może pomieszczenia mieszkalne. Pomoże to w opisie umeblowania, ale także pozwoli wyjaśnić rozkład pomieszczeń.


Lochy to szczególny przykład podziemi - do lochu trafia się nie ze swojej woli, za karę. Są to więc wszelkie więzienia, areszty, cele, pokoje przesłuchań, izby tortur i tym podobne. Loch może stanowić cały zespół wielu cel, lub po porstu miejsce, gdzie więzień był wtrącany, a później musiał radzić sobie sam, zdany na ciemiężycieli w kwestii dosyłanego pożywienia. Charakter lochów jest przeważnie bardziej mroczny i surowy, a układ bywa powtarzalny (długie korytarze z rzędami cel).

Projektując jaskinie powinniśmy zwrócić uwagę na jej nieregularność. Tutaj trudno opisać "z sali są dwa wyjścia - po lewej i prawej stronie, czy też na wschód i na zachód". Jaskinie nie były projektowane dla wygody, pomieszczenia mają więc zróżnicowaną wysokość, nieregularne podłogi, nie znajdują się na jednym poziomie (zarówno pomieszczenia i korytarze jak same wejścia do korytarzy), a przejścia łatwo jest przeoczyć (jeśli ściana ma 6 metrów wysokości, jest nieregularne i łączy się ze sklepieniem po łuku, a wyjście jest na wysokości trzech metrów, w załomie, to trudno zauważyć je w świetle pochodni). Jaskinie obfitują także w studnie i szyby (zarówno w podłodze jak i suficie), stalaktyty, stalagmity, stalagnaty, luźne kamienie, rumosz, duże głazy, pęknięcia i tym podobne. Są bardzo szczególnym przykładem podziemi i wymagają o wiele więcej od bohaterów (choćby wspinaczki, korzystania z lin) i Mistrza Gry (umiejętności opisania tego, co widać w świetle pochodni - "zamaskowane" przejścia mogą być niewidoczne pod jednym kątem, a oczywiste pod innym, wylot korytarza, z którego dopiero co wyszła drużyna może być zupełnie niewidoczny od wewnątrz, a przejście ciasne, niskie, niewygodne lub uniemożliwiające powrót (to, że gdzieś się wciśniesz nie znaczy, że podążysz także w drugą stronę).

Piszę ten tekst dlatego, że sam wielokrotnie łapałem się na tym, że opisywane przeze mnie jaskinie wydawały się zwykłymi, łatwo dostępnymi korytarzami, z idealnie widocznymi przejściami, po których Gracze wędrowali jak po sieci pokoi. Widziałem też to zjawisko u innych Mistrzów Gry. Grałem też wielokrotnie w gry, w których podziemia nie miały żadnego sensu i były tylko zbiorem mniej lub bardziej losowych pomieszczeń, rozmieszczonych na mapie, które Gracze mogli odwiedzać. I nie był to celowy zabieg, a raczej lenistwo Mistrza Gry. Przygotowując sesję w podziemiach, nie bądźmy leniwi, nawet jesli w dobie AI podziemia mogą narysować się (i opisać) same.

wtorek, 11 sierpnia 2026

Poziom ekscytacji

Przygotowując sesję mam w głowie jedną myśl (dobra, mam ich więcej, ale dla dramatyzmu tej chwili przyjmijmy, że jest tam tylko jedna) - chcę, by Gracze byli podekscytowani grą! To jest mój nadrzędny cel - by świetnie się bawili, a nie by odhaczyli questy czy pchnęli scenariusz do przodu. Dlatego właśnie przygotowując sesję dbam o to, by budziła we mnie poczucie ekscytacji. Jeśli tak jest, prawdopodobnie spodoba się także Graczom.


Efekt WOW

To jedyny chyba przypadek, kiedy liczy się dla mnie "cool factor", czy też właśnie efekt WOW. Bardzo wprost - chcę, by Gracze w trakcie sesji zupełnie naturalnie powiedzieli "Wow". Staram się to osiągnąć różnymi drogami - interesująca lokacja czy spotkanie, jakaś wyjątkowa interakcja, dopracowana (i fajna) postać, a nawet wróg. To może być potwór, gang, nietypowo uzbrojony antagonista czy choćby skomplikowana pułapka. Ważne, by było to coś nowego, zaskakującego, intrygujacego, przytłaczającego, epickiego... takiego "WOW"! Przynajmniej raz na sesję.

Przygotowując fragment przygody przeznaczony na następne spotkanie, biorę na poważnie czynnik wskaźnika ekscytacji, pamietając, że jeśli ja jestem podekscytowany tworząc dane wydarzenie, to moi Gracze, najprawdopodobniej zareagują podobnie. W gruncie rzeczy znam swoich Graczy i wiem, że emocjonujemy się podobnymi sprawami. Gdyby tak nie było, albo szukałbym cech wspólnych, albo starał się odgadnąć co da im najwięcej wrażeń. I czasami tak robię (wciąż są obszary, których z nimi nie dzielę, lecz o których wiem).

Bardzo polecam branie pod uwagę "efektu WOW" w czasie dopinania najbliższej sesji - niech za każdym razem wydarza się coś, co wywoła emocje. W ten sposób nigdy nie znudzicie się wspólną grą. Wiem co mówię - z członkami tej konkretnej drużyny gram odpowiednio ponad 10, ponad 20 oraz ponad 30 lat!

wtorek, 4 sierpnia 2026

Umarlaki

Jeszcze parę lat temu, kiedy sesja była zbyt powolna i potrzebowała jakiegoś przerywnika w postaci szybkiej walki, sięgałem po arsenał bandytów. Napad rabunkowy przychodził mi z pomocą, bo da się go przeprowadzić zarówno na trakcie, jak i w mieście, a w razie konieczności także w oberży. A jednak bandyci to przeważnie ludzie (lub rasy pokrewne), zatem dysponują arsenałem broni i sztuczek, których możemy się spodziewać. Obecnie, kiedy chcę włączyć jakąś poboczną walkę do przygody, posługuję się umarlakami - zombie, ghoule, czasem szkielety, ale przede wszystkim - wszystko co pokrewne. Wystarczy wywabić drużynę w jakieś podejrzane miejsce (na trakcie nie ma z tym problemu, ale nawet w miescie można znaleźć kanały, głębokie piwnice, lochy czy cmentarz pełen krypt) i dać im walkę, której potrzebują. Gramy obecnie w Warhammera, zatem tego typu mroczne wydarzenia zawsze są na miejscu.


Dlaczego akurat umarlaki? Trochę ze względu na kanon i klimat, trochę dlatego, że wiąże się z nimi magia, ale najbardziej z powodu wszechstronności. Zombiaki mogą być powolne lub szybkie, głupie lub cwane, posługiwac się bronią lub gryźć i drapać. Mogą być obdarzone dowolnymi zdolnościami i zasadami, a także różnić się od siebie w sposób ograniczony jedynie wyobraźnią - zarówno pod względem zasad jak i wyglądu. Lubię sprawiać, że Gracze oceniają po wyglądzie, a w przypadku wszelkiego rodzaju nieumarłych można łatwo wpływać na sposób postrzegania poprzez opis stopnia rozkładu.

Przypuśćmy, że Gracze natykają się na zombiaki, które są przegniłe do cna. Są wysuszone, pomiędzy resztkami skóry widac kości, wiele głów to jedynie gołe czaszki. Ci przeciwnicy są powolni i łatwo ich ominąć, ale kiedy ktoś dostanie się w ich łapy, może zostać rozerwany na strzępy. Drugim typem są zgnilaki. Z tych nadal odpada gnijące mięso, a zapach alarmuje o ich obecności na długo przed spotkaniem. Są nieco szybsze, ale najgroźniejszą ich bronią są roznoszone zarazy. Przeważnie, poza smrodem, otaczają je także roje robactwa. Trzecia grupa to niedawno zmarli - na ich lekko obrzmiałych ciałach nadal widoczne są rany (postrzałowe? cięte?), ale ta grupa jest szybka i inteligentna, a trafienie takiego umarlaka powoduje fontannę obrzydliwych płynów ustrojowych. 

To samo stworzenie, różny wygląd, sposób działania i metoda walki. A co kiedy Gracze spotkają coś pomiędzy? Jeśli jakaś grupa będzie miała więcej zalet, a mniej słabych punktów? A jeśli będzie to coś zupełnie niewytłumaczalnego? Wiadomo, że nieumarły, ale co to za stwór? Jak sobie z nim radzić? Czy zginie od ciosu w głowę? Czy potrzeba magicznej broni? Czy widzi w ciemności?


Możliwości są nieograniczone i chociaż można się pokusić o mniej lub bardziej realistycznych zwierzęcych drapieżników, to osobiście uważam, że umarlaki mają największy potencjał i zawsze da się stworzyć coś, co nie tylko dopasuje się do nastroju scenariusza i stylu drużyny, ale stanowić będzie wyzwanie na odpowiednim poziomie i wystraszy Graczy. Nieumarli są tak mocno osadzeni w popkulturze, że moi Gracze nie uznają ich za przekombinowanych, tylko przyjmą jako kolejną odmianę, a to dla mnie ważny czynnik. Więc kiedy potrzeba przerywnika - zombiaki czekają!