wtorek, 7 lipca 2026

Tempo

Kontrola tempa sesji to jedno z narzędzi Mistrza Gry, które rządzi się swoimi prawami i często samo panuje nad MG, a nie na odwrót. Kiedy coś zaczyna się dziać, akcja przyspiesza samoczynnie - nie ma w tym nic złego, chyba, że chcemy zaakcentować, że jest inaczej. Czasami chcemy, by dobra zabawa w karczmie wydała się krótką chwilą, a czasem by walka zdawała się bardzo męczącą, długotrwałą czynnością, która pozostawi za sobą słaniających się na nogach przeciwników. Tutaj przydadzą się sztuczki, które ułatwią nad panowaniem nad przebiegiem danej sceny.


Często w walce mamy do czynienia z dziesiątkami rzutów. Kiedy walka zamienia się w turlanie kostkami, zaczynają się problemy. To opis powinien nadawać walce odpowiedni rytm - rzuty tylko ją zwalniają i sprawiają, że niezależnie od tego, czy wydaje się szybka, czy powolna, staje się męcząca dla Graczy (nie dla postaci). Oto sposoby na przyspieszenie walki od strony mechaniki.

  • Każ Graczom liczyć, kiedy nie jest ich kolej. Niech przystępując do rzutów wiedzą już ile mają wyrzucić, a nie dopiero zabierają się za dodawanie modyfikatorów.
  • Jeśli nie policzyli, każ im rzucić mimo to. Często po rzucie da się oszacować, czy cios wyszedł tak jak powinien, trafił wyjątkowo celnie lub też oznacza totalną porażkę. W sytuacji wątpliwej - trudno, trzeba policzyć.
  • Wyznacz jednego Gracza, który będzie dla Ciebie spisywał rany przeciwników. Rzucaj w jego stronę "przeciwnik 1 dostał pięć obrażeń" i słuchaj kiedy odpowiada "w takim razie razem ma już 13 ran". Reaguj na tę wiadomość opisem. Im mniej notujesz, tym bardziej możesz się skupić na opisach i... liczeniu, jeśli Gracze sobie nie radzą.
  • Oszacowanie "mniej - więcej" jest o wiele lepsze niż ścisłe wyliczenia. Przeciwnik powinien paść? Niech pada! Jeszcze trzyma się na nogach? Ok, może brakuje mu jednego celnego trafienia. Skup się na opisie, a nie na liczeniu i niech Gracze to widzą! Niech nie będą pewni ile obrażeń muszą zadać. "Poprzedni pirat padł po 12, a ten ma 16 i nadal stoi? Twardziel!" Ty się tym nie martw. 
  • Jeśli coś powinno się stać - niech się stanie. Bez rzutu. Ktoś ucieka w panice, bo właśnie zobaczył, jak drużyna wyrżnęła jego kompanów? Ktoś inny dostał w łeb i fabularnie będzie lepiej jak osunie się na deski? Członek drużyny jest trzymany przez dwóch osiłków a trzeci go okłada? Niech przynajmniej dwa ciosy wejdą, zanim dostanie szansę na uwolnienie się. Każdy rzut, którego nie nakażesz przyspieszy mechanikę tej walki.

A jednak mechanika to nie wszystko. Styl opisu także się liczy. Jeśli chcesz, by Gracze mieli poczucie, że coś dzieje się z prędkością kolejnych kwot wyrzucanych przez licytatora, wprowadź chaos. Rzucaj fragmenty zdań, skróty myślowe. I co najważniejsze - nic nie powtarzaj. Niech Gracze mają poczucie, że czas płynie niezwykle szybko i muszą być maksymalnie skupieni, by za nim nadążyć. Jeśli ktoś za długo się zastanawia, rzucaj następne zdanie. Jeśli ktoś nie wykonał rzutu - niech zrobi to przeciwnik. Tempo właśnie wzrosło.

A kiedy chcesz akcję uspokoić, opisuj wszystko spokojnym głosem, niemal bez intonacji. Słowami odmalowuj obraz otoczenia. Opisuj obserwowane detale (które znikają, kiedy akcja nabiera tempa). Opisz muchę leniwie krążącą nad niedopitym kuflem piwa. Kroplę wody spływającą po szybie. Drwa trzaskające w kominku. Więcej opisu to wolniejsze tempo.

A jeśli chcesz, by walka wydała się powolna (klimatyczny pojedynek), opisz kroplę potu, spływającą po czole przeciwnika, odgłos żwiru, na którym opiera stopę, przenosząc ciężar ciała tuż przed zadaniem ciosu, nerwowe drgnięcie kącika ust, kiedy decyduje się zadać cios. Nie spiesz się z opisem tego, co się stało kiedy rzucisz kostkami - spokojnie opisz łuk, jaki zatacza czubek miecz, o centymetry mijający napierśnik naszego bohatera. Teraz czas na ripostę, zanim przeciwnik przygotuje się do obrony. Jest na to czas, mnóstwo czasu...

wtorek, 30 czerwca 2026

Karty Bohaterów Niezależnych

Przed każdym Mistrem Gry przygotowującym sesję pojawia się pytanie o tworzenie kart Bohaterów Niezależnych. Oczywiście początkujący Mistrzowie Gry przygotowują je i jest to, ośmielam się twierdzić, jeden z najprostszych elementów do przygotowania - opis procesu jest wszak w podręczniku! Z biegiem czasu jednak konieczność przygotowania kart Bohaterów niezależnych maleje. Czy warto więc tworzyć karty BNów?


Osobiście prawie zawsze tworzę karty postaci tych bohaterów, którzy dołączają do drużyny. Jednocześnie - prawie nigdy z nich nie korzystam, jeśli prowadzę grę w systemie, który dobrze znam. Uważam, że potrafię dobrze rozstrzygnąć "na oko" na co stać tych bohaterów, co umieją i jak dobrze. Także w przypadku średniaków świetnie sobie radzę. Jeśli więc mowa o systemie, który znam na wylot, przeważnie nie są dla mnie użyteczne.

W systemach opartych w dużej mierze na walce, szczególnie szybkiej, z którą miewam problemy, przyjmuję inne podejście. W systemach typu Cyberpunk, kiedy drużyna kompletuje zespół na potrzeby jakiegoś zadania, podanie im resume w formie kart postaci, by sami dobrali potrzebny im zestaw umiejętności staje się częścią gry. Czasem nawet zostawiam te karty po ich stronie i kiedy prosze o rzut, Gracz wykonuje go za swojego podopiecznego. Tutaj karty postaci są bardzo użyteczne.

Czasami, na potrzeby konkretnych scenariuszy, przygotowuję sobie karty postaci dla typów (głównie wrogów). Bandyci - jedna karta typowego bandyty. Wiedźmy, zombie, orkowie, wilki - jeśli Gracze spotykają się z danym zagrożeniem więcej niż raz i zależy mi na tym, by poznawali mocne i słabe strony, ważne jest, by walczyli z takim samym, albo zbliżonym typem wroga. Wtedy jedna karta typowego wroga z danej kategorii jest bardzo użyteczna.

Jakie Wy, drodzy Mistrzowie Gry macie podejście do tematu? Tworzycie karty, czy polegacie na improwizacji (albo na innych umiejętnościach)?

wtorek, 23 czerwca 2026

3 oszustwa Mistrza Gry

Oszukiwanie w grach RPG to norma. Serio - Mistrz Gry nieustannie "oszukuje" Graczy po to, by dać im więcej frajdy. Przeważnie dotyczy to meta-grania, czyli korzystania z wiedzy nabytej przez daną postać nie podczas gry. Na tym między innymi polega rola Mistrza Gry - by dostarczyć Graczom rozrywki, której chcą. Dowiadują sie więc czego spodziewają się Gracze (czego się boją, czego chcą), a następnie im to dają, by rozgrywka była pełniejsza. Osobiście kiedy słyszę, jak Gracze mówią między sobą "ale byłoby super, gdyby tam dokąd idziemy były wielkie podziemia z potworami i skarbami", uznaje to za świetna okazję do... wpuszczenia Graczy do podziemi. Co w tym złego? Podziemia są fajne. Jeśli pasują do przygody - niech mają!


Istnieje jednak szereg oszustw, których Mistrzowie Gry nie powinni robić. Nawet w imię "lepszych doświadczeń". Oto 3 najważniejsze w mojej opinii.

  1. ZDRADA. Pisałem już o tym trzy lata temu - nie ma nic złego w zdradzie zaplanowanej w scenariuszu lub wynikającej z sytuacji lub zachowania Graczy, ale kiedy Mistrz Gry nagle ma pomysł "warto by wprowadzić jakąś komplikację, jakieś wydarzenie... już wiem! Niech BN - członek drużyny zdradzi drużynę dla zysku", to jest to oszukiwanie Graczy. Członek drużyny, ktoś związany z bohaterami i oddany im nie powinien zdradzić bez istotnego powodu (na przykład bycia źle przez postacie Graczy potraktowanym). Co innego, kiedy zdrada chodzi mu po głowie od jakiegoś czasu (najlepiej od początku). Wtedy nieco inaczej odgrywamy taka postać. Natomiast jeśli nagle wpada nam do głowy pomysł, by członek drużyny, który nadstawiał karku dla Graczy i był przez nich wyciągany z tarapatów nagle zdradził dla zysku (szczególnie, jeśli wraz z drużyną dzieli się zyskami), to jest to oszustwo.
  2. POZOROWANY WYBÓR. Jeśli dajesz Graczom wybór, to powinien on mieć znaczenie. Jeśli są dwie drogi, ale wiesz, że którąkolwiek wybiorą, trafią w to samo miejsce i przeżyją tę samą drogę, to jest to oszustwo. W takim razie nie dawaj im wyboru, lub spraw, by wybrali tę drogę, o którą Ci chodzi. Jedyna opcja, kiedy to "przechodzi" to ta, w której bohaterowie znajdują się w labiryncie, magicznej pętli lub śnie, w którym każda droga prowadzi ich do tego samego koszmaru (lub kiedy mają wyjątkowo zły rzut za wyczucie kierunku i gubią się na kilka dni w lesie). Znam scenariusz, w którym z założenia drużyna poszukuje Głównego Złego, który może być w jednym z szeregu miejsc. Drużyna odwiedza więc te miejsca w losowej kolejności, pozyskując wskazówki. W zależności od kolejności pozyskiwania wskazówek, Główny zły jest zawsze w ostatniej lokacji (choć istnieje sposób, by jednej z lokazji nie odwiedzać, więc formalnie jest w przedostatniej). Czy jest to oszustwo tego rodzaju, skoro tak zakłada scenariusz i ma on kilka wersji zależnych od wyborów Graczy? Oceńcie sami.
  3. Coś musi się stać, więc i tak się stanie. Osobiście lubię, kiedy Gracze mają szansę (nawet jeśli niewielką) wpłynąć na wydarzenia. Jeśli dowiadują się, że jest coś, co powinni powstrzymać, to powinni mieć chociaż szansę. Niestety - "przygoda" wielokrotnie opisuje, jak to wpadają na scenę w ostatniej chwili i o włos nie zdążają. Wiem, że tak bywa, wiem, że to dramatyczne, natomiast jeśli nie dam Graczom szansy, czuję się jak oszust. W mojej ostatniej dużej przygodzie (niestety nigdzie nie publikowanej), miałem jasno określony moment, w którym Gracze mogą jeszcze zdążyć, jeśli połączą kropki, natomiast jeśli otrzymają ostatnią wskazówkę, to znaczy, że maszyna ruszyła i w najlepszym razie zdążą w ostatniej chwili. Wynikało to z charakteru wskazówki (pojawiała się ona wraz z rozpoczęciem pewnych wydarzeń i nie było jej wcześniej).
A na koniec o czymś, co oszustwem jest, ale powtarzam je wielokrotnie, bez wyrzutów sumienia. Epickie walki prowadzę bez (lub prawie bez) liczenia punktów. Jasne - znam rząd wielkości, ale patrzę raczej na to jak współpracuje drużyna, doceniam pomysłowość i widowiskowość, skupiając się na barwnych opisach, a nie na liczeniu punktów. Mogę jedynie liczyć iście epickie ciosy i dawać niewielkie kary za ciosy mniej udane, choć celne - może utrata inicjatywy, ruchu, wymuszone cofnięcie się, brak bonusu z szarży czy wykorzystania zdolności specjalnej w kolejnej rundzie. W zasadzie chodzi mi o to, by tak ważne pojedynki były wyczerpujące i satysfakcjonujące, a nie sprowadzały się do wyliczenia punktów ran i sprowadzenia przeciwnika do zera - to dobre na bandytów i straż miejską. Czy jest to oszustwo? Z całą pewnością. Czy warto? Jeszcze jak! To są najlepsze sesje, bo takie walki toczą się o coś i Gracze zyskują wiedzę, skarby, punkty, artefakty a nierzadko terytorium lub dostęp do kolejnej części scenariusza (potwór broniący portalu czy zagrażający całemu terytorium, przez co jest ono niedostępne). Stawką ze strony Graczy jest natomiast życie, a zatem ryzyko zakończenia Gry.

Warto przy tym pamiętać, że RPG nie jest grą, w której drużyna mierzy się z Mistrzem Gry. Mistrz Gry jest elementem Gry samej w sobie, nie zaś przeciwnikiem. Nie chodzi więc o wygranie z Graczami, ale o podarowanie im doświadczeń, które pragną wynieść z Gry. Oszukiwanie więc jest dopuszczalne (nie jak w szachach), bo nie działa przeciwko Graczom. Niedopuszczalne jest takie, które umniejsza ich ważność lub stoi w sprzeczności z opowieścią.