wtorek, 25 sierpnia 2026

Życie BNów

Wchodzicie do karczmy, a tam przy stoliku facet czeka właśnie na was, by dać wam misję. Docieracie na rozdroża, a tam stoi wojownik, który wita was słowami "właśnie na was czekałem". Wędrujecie przez pustkowia, aż nagle natrafiacie na czającą się na was grupkę złoli... znacie to?

Sytuacje te aż za dobrze opisują RPG komputerowe, gdzie zaglądając za kurtynę zobaczymy jedynie grupki postaci, które czekają na drużynę, by zacząć się krzątać i wyglądać naturalnie. Oczywiście - przecież nie warto marnować mocy obliczeniowych na działanie czegoś, czego nie widać. Kiedy jednak podchodzimy bliżej, postacie te zachowują się, jakby faktycznie miały coś do zrobienia. Coś noszą, dokądś się spieszą, z kimś rozmawiają.


Kiedy zaczynałem moją przygodę z RPG, miałem za sobą parę padnych lat grania na komputerze i nie dziwiło mnie, że w danej lokacji spotykam kogoś, kto czeka tu właśnie na mnie - by dać mi misję, udzielić wskazówki czy zaatakować. Tak przecież działają gry. Jednak im więcej grałem, tym lepiej rozumiałem, że RPG ma imitować "prawdziwe" życie. Ma mieć tę dawkę realizmu, która pozwoli nieco zatracić się w świecie gry. Dlatego własnie sojusznicy, przeciwnicy, obserwatorzy i tło, powinno sprawiać wrażenie żyjącego własnym życiem. Nie powinno dawać odczuć, że jes ttu tylko dla drużyny, która jest głównym bohaterem opowieści.

Dlatego własnie kiedykolwiek planuję spotkanie z jakimiś postaciami niezależnymi, zastanawiam się, co właściwie robia w danym miejscu i dlaczego tu są. Nie po to, by mogli powiedzieć to Graczom (przyjaźni BN zdecydowanie zbyt chętnie odpowiadają na wszystkie pytania drużyny), ale po to, bym wiedział jak się będą zachowywać i co będą robić, kiedy nadejdą bohaterowie, bez względu na to, czy wejdą w interakcję, czy nie.

Jesli pod drogowskazem siedzi zmęczony podróżny, to nie czeka na drużynę, ale odpoczywa w drodze z punktu A do punktu B, czeka na podwózkę, czeka na kogoś, kto zna litery i odczyta dla niego znaki na drogowskazie lub rzuca monetą, by zdecydować w którą stronę się udać. Jeśli Gracze zaskoczą w lesie bandę goblinów, to być może to gobliny się przelękną i zaczną w panice uciekać. Albo nie zauważą Graczy, którzy będą mieli okazję po cichu się wycofać. Albo będą zajęte zabieraniem ekwipunku poprzedniej drużyny, która miała nieszczęście się na nich natknąć.

Sprawienie, że Bohaterowie Niezależni wyglądają na zajętych i własciwie nie mają czasu dla Postaci Graczy to świetny trik, który da poczucie, że świat, w którym rozgrywa się przygoda toczy się własnym torem, a nie obraca wokół działań drużyny.

wtorek, 18 sierpnia 2026

Podziemia, Lochy, Jaskinie

Różnica pomiędzy podziemiami, lochami i jaskiniami nie jest może szczególnie istotna dla Graczy, ale moim zdaniem jest bardzo istotna dla Mistrza Gry. Dla zrozumienia realiów, ale przede wszystkim dla sposobu projektowania oraz opisywania podziemi. 

Bo "podziemia" to ogólna nazwa tego, co jest pod ziemią. Przeważnie mamy tu jednak na myśli rozleglejszą niż zwykła piwnica sieć korytarzy. To oczywiście mogą być piwnice, tunele, nawet ścieki a także naturalnie uformowane przestrzenie, czy też kopalnie, a nawet połączenie powyższych. Nic nie stoi na przeszkodzie, by wejść do jaskini, dotrzeć nią do starej kopalni, a wykutymi tunelami dotrzeć do sieci kanałów ściekowych pod miastem, a następnie znaleźć zamaskowane drzwi do jednej z piwnic i wydostać się przez piwniczkę z winem pobliskiej karczmy. Rzecz w tym, że każda z tych części powinna być opisana, a wcześniej zaprojektowana nieco inaczej.

W mojej opinii projektując podziemia powinniśmy znać pierwotne przeznaczenie pomieszczeń, któe wrysowujemy w mapę. Jaskinie to twory naturalne, więc tutaj przeznaczenie nadajemy tylko pomieszczeniom, które są, lub w przeszłości były zamieszkane. Jeśli mamy do czynienia z piwnicami, to istotne jest, czy były to magazyny, cele więzienne, pokoje spotkań, miejsca magicznych obrzędów ze stołami ofiarnymi czy może pomieszczenia mieszkalne. Pomoże to w opisie umeblowania, ale także pozwoli wyjaśnić rozkład pomieszczeń.


Lochy to szczególny przykład podziemi - do lochu trafia się nie ze swojej woli, za karę. Są to więc wszelkie więzienia, areszty, cele, pokoje przesłuchań, izby tortur i tym podobne. Loch może stanowić cały zespół wielu cel, lub po porstu miejsce, gdzie więzień był wtrącany, a później musiał radzić sobie sam, zdany na ciemiężycieli w kwestii dosyłanego pożywienia. Charakter lochów jest przeważnie bardziej mroczny i surowy, a układ bywa powtarzalny (długie korytarze z rzędami cel).

Projektując jaskinie powinniśmy zwrócić uwagę na jej nieregularność. Tutaj trudno opisać "z sali są dwa wyjścia - po lewej i prawej stronie, czy też na wschód i na zachód". Jaskinie nie były projektowane dla wygody, pomieszczenia mają więc zróżnicowaną wysokość, nieregularne podłogi, nie znajdują się na jednym poziomie (zarówno pomieszczenia i korytarze jak same wejścia do korytarzy), a przejścia łatwo jest przeoczyć (jeśli ściana ma 6 metrów wysokości, jest nieregularne i łączy się ze sklepieniem po łuku, a wyjście jest na wysokości trzech metrów, w załomie, to trudno zauważyć je w świetle pochodni). Jaskinie obfitują także w studnie i szyby (zarówno w podłodze jak i suficie), stalaktyty, stalagmity, stalagnaty, luźne kamienie, rumosz, duże głazy, pęknięcia i tym podobne. Są bardzo szczególnym przykładem podziemi i wymagają o wiele więcej od bohaterów (choćby wspinaczki, korzystania z lin) i Mistrza Gry (umiejętności opisania tego, co widać w świetle pochodni - "zamaskowane" przejścia mogą być niewidoczne pod jednym kątem, a oczywiste pod innym, wylot korytarza, z którego dopiero co wyszła drużyna może być zupełnie niewidoczny od wewnątrz, a przejście ciasne, niskie, niewygodne lub uniemożliwiające powrót (to, że gdzieś się wciśniesz nie znaczy, że podążysz także w drugą stronę).

Piszę ten tekst dlatego, że sam wielokrotnie łapałem się na tym, że opisywane przeze mnie jaskinie wydawały się zwykłymi, łatwo dostępnymi korytarzami, z idealnie widocznymi przejściami, po których Gracze wędrowali jak po sieci pokoi. Widziałem też to zjawisko u innych Mistrzów Gry. Grałem też wielokrotnie w gry, w których podziemia nie miały żadnego sensu i były tylko zbiorem mniej lub bardziej losowych pomieszczeń, rozmieszczonych na mapie, które Gracze mogli odwiedzać. I nie był to celowy zabieg, a raczej lenistwo Mistrza Gry. Przygotowując sesję w podziemiach, nie bądźmy leniwi, nawet jesli w dobie AI podziemia mogą narysować się (i opisać) same.

wtorek, 11 sierpnia 2026

Poziom ekscytacji

Przygotowując sesję mam w głowie jedną myśl (dobra, mam ich więcej, ale dla dramatyzmu tej chwili przyjmijmy, że jest tam tylko jedna) - chcę, by Gracze byli podekscytowani grą! To jest mój nadrzędny cel - by świetnie się bawili, a nie by odhaczyli questy czy pchnęli scenariusz do przodu. Dlatego właśnie przygotowując sesję dbam o to, by budziła we mnie poczucie ekscytacji. Jeśli tak jest, prawdopodobnie spodoba się także Graczom.


Efekt WOW

To jedyny chyba przypadek, kiedy liczy się dla mnie "cool factor", czy też właśnie efekt WOW. Bardzo wprost - chcę, by Gracze w trakcie sesji zupełnie naturalnie powiedzieli "Wow". Staram się to osiągnąć różnymi drogami - interesująca lokacja czy spotkanie, jakaś wyjątkowa interakcja, dopracowana (i fajna) postać, a nawet wróg. To może być potwór, gang, nietypowo uzbrojony antagonista czy choćby skomplikowana pułapka. Ważne, by było to coś nowego, zaskakującego, intrygujacego, przytłaczającego, epickiego... takiego "WOW"! Przynajmniej raz na sesję.

Przygotowując fragment przygody przeznaczony na następne spotkanie, biorę na poważnie czynnik wskaźnika ekscytacji, pamietając, że jeśli ja jestem podekscytowany tworząc dane wydarzenie, to moi Gracze, najprawdopodobniej zareagują podobnie. W gruncie rzeczy znam swoich Graczy i wiem, że emocjonujemy się podobnymi sprawami. Gdyby tak nie było, albo szukałbym cech wspólnych, albo starał się odgadnąć co da im najwięcej wrażeń. I czasami tak robię (wciąż są obszary, których z nimi nie dzielę, lecz o których wiem).

Bardzo polecam branie pod uwagę "efektu WOW" w czasie dopinania najbliższej sesji - niech za każdym razem wydarza się coś, co wywoła emocje. W ten sposób nigdy nie znudzicie się wspólną grą. Wiem co mówię - z członkami tej konkretnej drużyny gram odpowiednio ponad 10, ponad 20 oraz ponad 30 lat!