niedziela, 25 września 2011

Trik dźwiekowy do CP2020

Dziś opowiem o zastosowaniu dźwięku przy graniu w Cyberpunka 2020. Oczywiście na sieci pełno jest pomysłów na muzykę na sesję, ja jednak chciałbym zaprezentować coś innego. Po pierwsze - włączamy tv na kanał informacyjny (koniecznie w języku nieojczystym i nie mówiący o wydarzeniach w kraju), ściszamy tak, żeby prawie nie było słychać i mamy podkład dźwiękowy nr 1. Teraz bierzemy drugi tv i ustawiamy na inny program informacyjny, przyciszamy tak, żeby oba dźwięki zlewały się w jedno. Dobrze, jeśli oba telewizory stoją po dwóch stronach pomieszczenia, w którym gracie - wtedy nie potrzeba światła do grania (migoczącej świetlówki). Jeśli nie mamy drugiego telewizora (a nawet jeśli mamy) dobrze jest puścić dźwięk deszczu (można nagrać albo gdzieś znaleźć), oczywiście tak, żeby zlewał się z dźwiękiem z tv. Sprawdźcie sami ten sposób - klimat tworzy się sam. 
Inna wersja tego triku - oba tv ściszone do minimum - będą emitowały tylko taki jakby niesłyszalny pisk (trudno opisać) który wprowadzał będzie niepokój u graczy - najlepsze w starych telewizorach, na "kaszy" - telewizor z wyciągniętym kablem antenowym, rozstrojony. 

Obie wersje są moim zdaniem dużo lepsze od muzyki na sesjach Cyberpunka 2020.

czwartek, 22 września 2011

Tajemniczy Telefon

Sztuczka, która robi wrażenie. Do zastosowania w Cyberpunku lub innych zelektronizowanych systemach. Nie zawsze wychodzi.
Przygotowanie - umów jakiegoś kumpla, żeby w dniu sesji na Twój sygnał zadzwonił z "nieznanego numeru" na numer komórki któregoś z graczy i przekazał mu jakąś wiadomość.
Wykonanie - w czasie sesji wysyłasz kumplowi wiadomość, żeby za 5 minut wykonał telefon. Dzwoni, gracz odbiera (miejmy nadzieję - to w końcu nieznany numer, a najlepiej jeśli gracz nie zna dzwoniącego, a dzwoniący ma zastrzeżony numer).
Efekt - gracze szukają niejakiego Petera Browna. Jeżdżą po mieście i pytają różnych ludzi o swojego kumpla Petera, ale nikt nie wie, gdzie ten się podział. W pewnym momencie dzwoni komórka jednego z graczy. Przerywasz narrację, żeby gracz mógł odebrać - odbiera i słyszy "To ja zabiłem Petera Browna", po czym telefon rozłącza się...
Polecam wypróbować, szczególnie na późno wieczornej sesji.

Nieliniowa Akcja

Zapewne wiecie, że nawet najlepszy scenariusz może się graczom znudzić, jeśli akcja polega na wypełnianiu punktów i odwiedzaniu lokacji, a nie da się ukryć, na tym polega większość scenariuszy. Poniższy pomysł zaprezentowałem moim graczom na sesjach Cyberpunka 2020. Chodziło o to, żeby graczy zagubić w gąszczu informacji, zadań, rzeczy do zrobienia itp. W tym celu naszkicowałem bardzo mniej więcej główną fabułę scenariusza (drużynowy technik kończy właśnie urządzenie pozwalające tanim kosztem syntetyzować żywność. Ale żywność identyczną z naturalną. Jedynym problemem zostaje podzespół, który wykorzystywany był w programatorach holograficznych wykorzystywanych przez wojsko parę ładnych lat temu. Niestety - technologia była prototypowa, tajna i w ogóle ciężko dostępna. Cała drużyna wie, że jak tylko urządzenie będzie ukończone zarobią niesamowitą kasę). Teraz zadania poboczne - tak naprawdę główne części scenariusza - duża część związana z głównym wątkiem, kilka nie związanych. Część konieczna do wykonania, część bardzo intratna - szkoda się za to nie wziąć, reszta to przysługi dla starych znajomych, które mogą procentować w przyszłości. Później obmyśliłem przeszkadzajki - wypadki losowe, nagłe okazje, niusy z tabloidów. Nic szczególnego - powiecie. Każdy scenariusz ma te elementy. Prawda. Różnica w tym, że ja graczy zarzucałem takimi zdarzeniami. Nie pozwoliłem im wypełnić żadnego z nich na spokojnie - zawsze mieli 4 czy pięć rzeczy do zrobienia na raz. Musieli zgrać czas, ścigać się z nim, rozdzielać żeby zdążyć, nie mili czasu osobiście wszystkiego dopilnować. Rozmowy na sesji były krótkie i rzeczowe, jazda po ulicach brawurowa, chociaż nikt nie gonił ani nikogo nie ścigano, gracze zrobili sobie kalendarzyki (elektroniczne) w które wpisywali rzeczy do zrobienia, by o niczym nie zapomnieć. Wolny wieczór był świętem, a i tak ktoś musiał na chwilę wyjść coś załatwić, pogadać przez telefon. Słowem - męczyłem graczy. Byli zachwyceni. Sesje Cyberpunka, na których nikt nie strzela, a gracze poddenerwowani, zdyscyplinowani i napięci. Bo nie ma przebacz - nie oddzwoniłeś do faceta z Yakuzy, od którego miałeś kupić broń - sprzeda ją komu innemu a Ty trafiasz na czarną listę. Nie pojedziesz po kumpla, który ma dobre kontakty - kumpel już nie da Ci korzystać z tych kontaktów. Przegapiłeś godziny odwiedzin - a odwiedzany miał ważne informacje, a tu dzień w plecy i trzeba czekać do jutra na następne odwiedziny. Liniowość akcji się zatraca, gdyż jest tyle wątków, że nie wiadomo za który się złapać. I o co właściwie cały ten krzyk? Co jest głównym wątkiem scenariusza? Gracze nie wiedzą i o to chodzi.
Przygotowanie do trzygodzinnej sesji zajmuje mi przeważnie około trzech dodatkowych godzin. Ale gracze to widzą, doceniają.