Angażowanie Graczy w proces twórczy i sprawianie, by zależało im na własnej postaci, bohaterach niezależnych i przygodzie bywa zadaniem trudnym, ale kiedy już się go dokona, obopólna przyjemność płynąca z Gry jest o wiele większa, a same doznania pełniejsze. W jaki jednak sposób tego dokonać? Czy istnieje recepta, czy też wszystko zależy od samego Gracza? Cóż - tak czy inaczej, warto spróbować dopomóc szczęściu stosując prostą receptę - wymyślić i opowiedzieć jedynie część historii i zmusić Gracza, by opowiedział resztę.
Oczywiście nie chodzi mi o fabułę, istotne elementy opowieści czy sam scenariusz albo opisy kluczowych lokacji. Mam tu na myśli detale, które ubarwiają świat. Nie mówię Graczowi "wymyśl dlaczego zaangażowałeś się w tę podróż na drugi koniec świata i jak poznałeś resztę drużyny i jaką w ogóle masz motywację, by poświęcić kilka miesięcy życia na ratowanie czyjejś siostry" - to należy raczej do Mistrza Gry i może oczywiście omówić powyższe kwestie z Graczem, ale nie każe mu znajdować odpowiedzi na pytanie "dlaczego moja postać odgrywa ten scenariusz".
Najlepiej zacząć od historii Gracza. "Masz żonę i szwagierkę. Powiedz mi co takiego spodobało Ci się w Twojej żonie kiedy ją spotkałeś i co najbardziej irytuje Cię w jej siostrze". Albo inaczej "Co środę spotykacie się z kumplami w knajpie. Jaka jest jej nazwa i co jest w niej wyjątkowego?". "Opowiedz mi o swoim ukochanym psie, który zdechł w zeszłym tygodniu. Co lubiliście razem robić? Mieliście ulubione miejsce?".
Naprowadzenie Gracza i prośba o krótki opis, opowieść to świetny sposób na to, by poczuł się częścią otaczającego świata, miał tu coś własnego. Biorąc udziałw tworzeniu tych elementów tworzy klimat oraz, rzecz ogólnie biorąc, kreuje świat, który składa się właściwie z takich małych elementów. Te fragmenty często tworzą większe całości, łącząc się ze sobą, a to z kolei prowadzi do istotnych fundamentów najbliższego otoczenia, legend, skupisk ludzkich, a w rezultacie całego świata.
Polecam wykorzystywać tę metodę nie tylko w czasie rozpoczynania przygody, podczas pisania historii postaci, ale także w chwilach, kiedy akcja zwalnia, jest więcej czasu, więcej pustki do wypełnienia. Wspólne tworzenie stacji na trasie dyliżansu czy postaci współpodróżnych to świetna okazja do ćwiczenia, a taki wymyślony przez Gracza bohater niezależny to doskonała postać powracająca, z której wszyscy się cieszą.
Oto co Gracz może wymyślić bez żadnego udziału Mistrza Gry:
No proszę, czyż to nie stary Bill? Bill! Co słychać? Nadal grywasz w karty, czy wszystko już przegrałeś? Myślałem, że dalej mieszkasz w tej chacie na wzgórzach. Przyjechałeś tu po prowiant i narzędzia? A jak się ma Lolly? Dorosła już chyba ta Twoja wnuczka, co? Panna na wydaniu! Ale urodę to chyba ma po matce, bo z Twojego syna to nie był piękniś. Silny chłop, przyznaję, ale brzydki jak noc. Tak, słyszałem, że go kłoda przygniotła. Szkoda chłopa. Dobra Bill, trzymaj się tam. Ucałuj Lolly od wujka Hanka, może mnie jeszcze pamięta. Jak wrócę, to się napijemy. Co? Nie pijesz już? Bebechy bolą? Przywiozę Ci trochę balsamu na żołądek. No, bywaj, bo ruszamy!
A po powrocie mamy gotowe postacie, jakiś fragment opowieści - jest się gdzie zahaczyć. A nawet jeśli nie - już sama rozmowa urozmaica nudną podróż przez prerię.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz